20 stycznia 2010

06 listopada 2006 Kolejny wolny dzień...

Dziś znów był wolny dzień...
Z trudem wstałam rano,przedarłam się przez śniegi i gdy dotarłam na uczelnię zastałam dziwną pustkę i ciszę...
Okazało się,że nie ma zajęć.
Wnerwiłam się,że specjalnie wstawałam rano,ale byłam też szczęśliwa,że spotkam się z Kocurem.
Kocur był jakiś dziwny,zdenerwowany i wszystkiego się czepiał.
Najgorsze było to,że ja też chodzę teraz nieustannie wkurwiona,bo lada dzień dostanę okres...
I ta nasza impulsywność się skumulowała.
Zauważyłam,że on też ma raz w miesiącu taki męski PMS
Nasze złości rozładowaliśmy w łóżku...
Bardzo miło spędziłam dzień.
Tylko ta ohydna pogoda wprawia mnie w depresyjny nastrój...
Nie cierpię też takiego natłoku zajęć i spraw do załatwienia,a taką sytuację mam teraz na uczelni...Czuję się przez to zniewolona...
A teraz piję sobie herbatkę "grzane wino" i staram się odprężyć i rozgrzać,bo trochę zmarzłam na dworze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz