20 stycznia 2010

29 stycznia 2007 Szczypta szczęścia...

Jest już lepiej
Zaliczyłam poprawkę na 4, palec dobrze się goi, załatwiłam sprawę z pomyłką w moim indeksie.
Jednak nie jest idealnie, bo pokruszył mi się ząb i potwornie boli...Boję się iść do dentysty, ale postanowiłam, że we środę pójdę.
U Kocura też sprawy się komplikują, ale to Jego sprawy i nie będę o tym pisać.
Po zdanej poprawce czułam się po prostu cudownie szczęśliwa Czułam, że sesja, stres i problemy związane z nauką są już za mną.
W weekend świętowaliśmy z Kocurem...tzn. jedliśmy i piliśmy dobre rzeczy, graliśmy w statki (!) , kochaliśmy się tak dziko...dzięki zastosowaniu przeze mnie mięśni Kegla Miałam na sobie sexy czarne pończoszki...
Moje miasto jest zasypane przez śnieg...nie podoba mi się to, bo jest zimno, a chodniki są nieodśnieżone.
Czekam na wiosnę z niecierpliwością.
Dziś Kocur przychodzi do mnie na kolejną dawkę świętowania i na kolejną szczyptę szczęścia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz