Przedwczorajsza noc nie należała do miłych, ani też do spokojnych...
Zbudziłam się w środku nocy, bo dostałam okres.
Na ogół to nic takiego, bo przechodzę okres raczej bezboleśnie, ale nie ten...nie tej nocy...
Bolało mnie strasznie, nawet nie potrafie opisać jak...
Wiem tylko, że nie mogłam się ruszać, było mi gorąco i z bólu chciało mi się wymiotować.
Wzięłam 2 nospy w tym 1 forte i ból ani trochę nie ustąpił...
Wzięłam ketonal...czułam jak powoli...bardzo powoli...zasypiam i nie czuję już bólu.
Rano byłam umówiona z Magdą, ale ona jak zwykle w ostatniej chwili zmieniła plany.
Cały dzień byłam rozdrażniona, w dodatku upał doprowadzał mnie do wściekłości.
Rozładowałam napięcie psychiczne wyżywając się na Kocurze, prowokując go i drażniąc.
- Kocham Cię...- powiedział pod drzwiami mojego domu.
Nie odpowiedziałam nic i tylko zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem.
Strasznie tego żałowałam...
żałowałam tego jaka byłam okropna, a najgorsze było to, że byłam taka bez powodu.
Tego dnia ojeciec strasznie się upił, tak jak dawniej...
...a przecież już tak długo nie pił...
Tani alkohol czułam już na korytarzu, gdy nocą wróciłam do domu.
Mama powiedziała mu, że "znowu się zaczyna picie", a on oburzył się i stwierdził, że wypił tylko jedno piwo po czym w samych majtkach wyszedł na dwór, w środku nocy...w burzę...
Trzasnął za sobą drzwiami z całej siły. Może myślał, że będziemy go gonić.
Rozpętała się burza, pioruny tańczyły na niebie...
Grzmiało...
Krople deszczu uderzały o szybę jakby prosząc abym wpuściła je przez okno do środka.
Siedziałam na łóżku i nie mogłam spać...
Kocur nie odzywał się do mnie...a mi było tak źle...tak smutno...
Mama nie mogła spać przez ojca, płakała...
Ja też płakałam, już nawet nie wiem dlaczego.
Niebo tej nocy też płakało...
Przyśnił mi się sen...
***
Był letni upalny dzień...Szłam z Kocurem za rękę. Patrzyłam na Niego i uśmiechałam się. Szliśmy do sklepu po lody.
Gdy dotarliśmy Kocur zniknął...rozpłynął się tak jakby go nigdy nie było.
Pod sklepem stała stara karlica. Zawołała mnie.
Powiedziała mi, że przepowie mi przyszłość.
Spojrzała mi w oczy i powiedziała...że Kocur jest ciężko chory i nawet sam o tym nie wie...że zostało mu nie dużo czasu...
Że mi zostało mało czasu i żebym dała Mu z siebie ile tylko mogę...
***
Obudziłam się w nocy zalana łzami...połykałam je...były takie słone...takie gorące...
Myślałam o tym, że czas szybko ucieka...zbyt szybko...a ja tego nie chcę...
Muszę go gonić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz