Znowu czuję się wykończona przez uczelnię.
Ciągle niewyspana, padnięta, z masą spraw na głowie...
Kolokwium za kolokwium, egzaminy nie w sesji...-a teraz ! Nie daję już rady.
Tak pięknie jest na dworze, a ja nawet nie mogę się tym zbytnio nacieszyć.
Dziś po zajęciach poszłam z Kocurem na łąkę za Championem. Zrobiliśmy sobie mały piknik
Siedzieliśmy sobie na zielonej już trawie, patrzyliśmy na chmury...Byliśmy z dala od miejskiego zgiełku, prawie za miastem. Chciałam jak najdłużej nacieszyć się tą chwilą...
Dobrze, że w ogóle takie chwile są, bo bez nich nie przetrwałabym.
***
Od jakiegoś już czasu próbuję odrobić rzeczy zadane na jutro, ale nie jestem w stanie.
Nie potrafię analizować genogramu, napisać notatki z badań, dokonać analizy przypadku Donalda (boże! te imię źle na mnie działa). Nic już dziś nie mogę Potrzebuję snu...
***
Napisał do mnie ktoś kto nie powinien, o kim już prawie zapomniałam
Na dodatek wszystkiego Nika wysłała swojemu koledze moje zdjęcia...półnagie
Dobranoc.
"Instynktownie zaciskam dłonie
Nakazów chłodny wiatr
Gasi we mnie ogień
W trybach maszyny wciąż tkwię
Spętana woli siłą
To dobre, a to złe!
Na twarzy pusty grymas mam"
(Artrosis "Zniewolona myśl")
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz