Przez ogrom zadań i obowiązków jakie na mnie spadają, nie mam czasu nawet spokojnie pomyśleć. Wracam wieczorami...moje oczy są przekrwione, jestem spragniona snu i spokoju, myślę o tym ile jeszcze zostało do zrobienia...
A to praca autorska dotycząca resocjalizacji przez sport, a to poradnik diagnostyczny na seminarium, wywiad środowiskowy, kolokwium, praca o subkulturach i 100 innych rzeczy, o których nawet boję się myśleć...np. praktyki w sądzie.
Jakoś nie mam już sił, pociesza mnie jedynie to, że już niedługo święta, a to oznacza chociaż kilka dni niemyślenia o tym wszystkim, spania
- ogólnie relaksu, bo tego teraz najbardziej mi potrzeba.
Spotkania z Kocurem odrywają mnie od ogromu tych napięć i stresów Optymistycznie mogę się czuć tylko przy Nim.
I nastrój mi się troszkę poprawia, gdy wyjrzę przez okno i popatrzę na najpiękniejszą porę roku- wiosnę Gdy wyjdę na podwórko i zobaczę moje ulubione fioletowe kwiatki- szafirki (Muscari Armeniacum) ...
“ Szczeście nie polega na szczęściu, lecz na jego osiąganiu ”
(F.Dostojewski)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz