Wybrałam już sukienkę na wesele M.
Oczywiście sukienka nie należy do mnie, pożyczyłam ją od koleżanki. Sukienka jest śliczna, króciutka, w czarno-białą, małą krateczkę, z kokardką. Teraz ja muszę się do tej sukienki dostosować czyli prawie nic nie jeść cały tydzień - masakra...
Wszystkie pożyczone sukienki były kurewskie, a ja wybrałam najgrzeczniejszą i taką, w którą jeszcze udało mi się wcisnąć. Nic dziwnego Całe wakacje pożerałam tony lodów, kebabów, pizzy i batonów...
Teraz trzeba pokutować.
W ogóle nienawidzę wieśniackich wesel, tańca i całego tego gówna. Rzygać mi się chce jak pomyślę, że muszę tam iść

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz