20 stycznia 2010

17 września 2007 Myszy harcują...

Dziś skończyłam praktyki w sądzie !
Nie były takie złe jak mi się wydawały. Mogę nawet przyznać, że były w sumie ciekawe, bo jeździłam w teren z kuratorką, czytałam akta sądowe i wywiady, byłam w wydziale karnym i rodzinnym na wielu rozprawach sądowych.
Dziś napisałam wywiad środowiskowy.
Jutro jeszcze muszę pójść tylko po dzienniczek, w którym kuratorka ma wpisać opinię.
Wyszłam z sądu zadowolona, a moje zadowolenie było o niebo większe, gdy zobaczyłam jaka śliczna dziś pogoda. Taka słoneczna, ciepła i radosna.
Powiewał tylko ciepły wiaterek, liście już pożółkłe pięknie mieniły się w tym jesiennym słońcu.
Ostatnio z Kocurem zbieraliśmy kasztany, żołędzie i jarzębinę.
Taką ciepłą, złotą jesień bardzo lubię...nienawidzę tej zimnej i deszczowej kiedy nie chce się wychodzić z domu.
Ostatnio z Kocurem stwierdziliśmy, że i taka deszczowa jesień jest fajna, ale tylko wtedy gdy siedzimy cały dzień w domu i pijemy gorącą czekoladę, leniuchujemy, kochamy się pod ciepłą kołdrą, a na dworze wszystko moknie...
Wczoraj miałam pojechać do Warszawy z Kocurem i Niką, ale w ostatecznej wersji pojechałyśmy z Niką same.
Bus miałyśmy zarezerwowany na 4:40, więc wstałyśmy o 3
Nie spałyśmy ani godziny, ale jakoś aż tak bardzo nie odczuwałyśmy zmęczenia.
Pogoda trafiła nam się bardzo ładna na ten wyjazd.
Dostałam od mamy bardzo dużo pieniędzy na zakupy ! bo dostała jakiś zasiłek.
Chyba 1 raz w życiu aż tyle Kupiłam dużo rzeczy, a na pewno te najpotrzebniejsze jak kurtka na zimę, skóra na teraz, buty "glanowe" na zimę, czarny żakiet itd. Chciałam sobie kupić też czarne spodnie, a że nie było innych spodni jak rurki to kupiłam rurki i wyglądam jak salceson, ale stwierdziłam, że nie będę się tym przejmować.
Wyjazd do Wawy był bardzo miły i udany. Wróciłam trochę śpiąca i zmęczona.
Mama już w progu powiedziała nam pewną sensację !!!
Do pokoju rodziców, tego w którym śpi mama, wpadła mysz ( zapewne przez okno ). Mama dowiedziała się o istnieniu myszy w nocy, w którą jechałyśmy do Wawy, bo mysz zbudziła mamę chodząc jej po twarzy i po ciele pod kołdrą.
Mama zamknęła mysz w pokoju i zaniosła tam pułapkę, w którą mysz wcale nie zamierzała się złapać
Mama miała spać tej nocy ze mną.
Gdy już miałyśmy kłaść się spać usłyszałyśmy pisk, który rozległ się na cały dom
- Mysz się złapała ! - krzyknęłam
No i rzeczywiście malutka czarna myszka złapała się w pułapkę, a mi było tak jej szkoda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz