Czuję się już zagubiona w tym wszystkim...czuję się taka mała w ogromie tego co na mnie spada...
Śnił mi się ohydny sen. Zamiast się dziś uczyć na poprawkę z rosyjskiego, która jest jutro rano to ja musiałam siedzieć na uczelni i latać po mieście za wpisami...
Okazało się, że w moim indeksie jest pomyłka, wpis został zrobiony nie w tej linijce co trzeba Za tydzień znowu muszę jechać do dziekanatu i to wyjaśniać.
Jeszcze w dokumentacji dotyczącej praktyk nie ma pieczątek...i znowu czeka mnie załatwianie spraw w gimnazjum
Jak by tego było mało to w piątek jadę do Lublina na okropną poprawkę u faceta który jest dziekanem
Przed chwilą stała się rzecz straszna ! Nie wiem jakim cudem jeszcze to piszę...
łzy spadają na klawiaturę...tusz spływa z rzęs...
Złamałam sobie paznokieć do połowy, mam teraz mięso na wierzchu ...
Krew mi mocno leci, bandaż już jest cały czerwony, a ból jest niewyobrażalny...
Palec mi zdrętwiał, czuję pieczenie i mrowienie...
Płaczę...
Głowa mnie boli od płaczu...
nie mogę się uczyć...
Nieszczęścia chodzą po ludziach...
...i po mnie...
Przydeptują mnie i miażdżą...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz