20 stycznia 2010

Sen : Naznaczona

Przybyłam wraz z innymi kobietami do domu na bagnach.
Dom, a raczej chatka była mała i drewniana, pachniała starością i zgnilizną.
Wewnątrz wszystko wydawało się stare i zakurzone, deski podłogowe skrzypiały pod ciężarem stóp.
Na ścianach wisiały wiązanki zasuszonych ziół, których aromatu nie trudno było wyczuć w tym przedziwnym domostwie.
Półki i stoliki były zastawione słojami z jaskarwymi miksturami.
Usiadłam na długiej ławie wraz z innymi kobietami.
Czekałyśmy na kogoś w rodzaju "wyroczni".
Przyszła...jej twarz zdobiły zmarszczki jak miliony rzek...
Kobiety usiadły w kręgu, a w jego środku byłam ja...
Twarz wyroczni była w połowie zasłonięta czarną woalką. Pochyliła się nade mną i zapytała :
- Czy chcesz umieć stawać się niewidzialna, gdy bardzo tego zapragniesz ?
- Chcę.
Wyrocznia szeptała nade mną zaklęcia w magicznym języku, chyba znanym tylko jej i bogom.
Jej paznokcie wydłużyły się i wygladały teraz jak ostre szpony, z których końców ściekał czarny atrament.
- Czy chcesz być naznaczona znamieniem widocznym dla innych ? - spytała.
- Nie.
Pazurem kreśliła znaki na mym czole, ciągle szepcząc zaklęcia. Całą twarz miałam w małych kropeczkach i znakach, które miały zniknąć.
Czułam zapach ziół i czułam jak zapadam w trans.
Obudziłam się siedząc wśród kobiet.
Zapragnęłam stać się niewidzialną.
Stało się.
...
Wstałam i wyszłam z chatki.
Otaczały mnie zielone, bezkresne bagna.
Szłam kładką w zieloną otchłań...
Niewidzialna.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz