Bardzo dawno nic nie pisałam...
-bo nie miałam o czym...
(chyba tylko o monotonii, dniach , które są zwyczajne i codziennie takie same...)
-Bo mi się po prostu nie chciało zaglądać nawet do bloga
No, ale w końcu zabrałam się za wpis.
Nie podsumuję wakacji, bo nie ma czego podsumowywać...
Nie czuję, że w ogóle jakieś wakacje były.
Nigdzie nie wyjeżdżałam, przeważnie siedziałam w domu, długo spałam...a wieczorem szłam do Kocura, albo On do mnie.
Kocur zmienił pracę na lepszą i pracuje teraz tak blisko mnie...
na mojej ulicy, kilka domów dalej...i gdy budzę się rano to wiem, że jest tak blisko...
Może za rok wakacje będą lepsze...i pojedziemy gdzieś z Kocurem, tak jak planujemy...już motorem czy samochodem
Czuję, że czas przepływa przeze mnie zbyt szybko...i nawet na moment nie zwolni, gdy ja tego chcę...
Nie czuję, że coś było...bo znika zanim zdążę to dostrzec...
Tak działa czas...jakie to straszne...
( a kiedyś w filmie "Jasne błękitne okna" usłyszałam takie zdanie ^czas tak szybko ucieka...jakie to piękne^ )
Dziś mój ostatni dzień wakacji...
Rano zbudziłam się wcześnie i bez humoru...
Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam jesień...
Niby jest koniec sierpnia, ale to nic...
ja widzę i czuję jesień
Czuję to zimno na mojej skórze...
Nie mogę na siebie patrzeć, bo czuję się okropnie brzydka...
Jutro mój pierwszy dzień praktyk w sądzie.
Jestem przerażona, czuję że nie dam rady...
Nie wiem jak tam pójdę, chyba po drodze zawrócę się i ucieknę do domu...
Jeszcze muszę załatwiać praktyki w świetlicy lub internacie
W tym roku czeka mnie napisanie pracy licencjackiej...
Ogrom tych strasznych rzeczy mnie przytłacza...dla innych to zwykłe sprawy, które trzeba załatwić...ale nie dla mnie
Czuję, że mnie to przerasta...
Chciałabym się gdzieś schować i obudzić za rok, gdy już będzie po wszystkim...
Tak się nie da...wiem o tym i muszę stawić czoła przeciwieństwom...
Tylko ja nie mam siły...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz