Zamilknij krzyku
w otchłani mojej miłości
podaj mi rękę
wietrze mojej młodości
Siostro od bólu
podaj mi swoją rękę
i chodź na wzgórze
zaznać ...nieskończoną życia mękę
O mrozie
nie zamarzaj już w mym sercu
O wodo
obmyj łez krople z mej twarzy
a Ty Kochanie zgaś ogień...bo parzy
I zamknij oczy
i chodź ze mną na polany
Tam ja i młodość
śmierci się oddamy
...Na wieki dla wichru...
...Na wieki dla łez...
Nie gaście płomienia
bo może...
gdzieś jeszcze jest
[Wiersz został napisany przeze mnie jakieś 10 lat temu. Wygrzebałam go w szufladzie. Oddaje w pewnym sensie uczucia, które mi towarzyszą, które ukrywam szczelnie w jakiejś szufladce mojej duszy,zamknięte na cztery spusty.]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz