20 stycznia 2010

12 lutego 2007 Po feriach...

Może i faktycznie trochę zaniedbałam bloga, ale zauważyłam, że gdy mam dużo wolnego czasu to nie mam ochoty pisać i tak właśnie było w te ferie.
Ferie minęły mi szybko, ale bardzo przyjemnie
Miła jest taka odmiana i oderwanie się od szarej studenckiej rzeczywistości...przede wszystkim od nauki.
Cudownie było leniuchować, długo spać...robić to na co ma się ochotę Spotkania z Kocurem były nadzwyczaj udane
Dziś urządziliśmy sobie pożegnanie ferii i spędziliśmy romantyczny dzień...
słuchaliśmy spokojnej muzyki, piliśmy wino, leżeliśmy i szaleliśmy
Zapaliłam świece i kadzidła.Kocur powiedział, że pięknie wyglądam w czerwonym świetle, a ja wciąż zawstydzam się gdy On mówi mi komplementy.
No i po co mi jakieś beznadziejne walentynki ? skoro cudowne chwile przepełnione miłością mogę mieć na co dzień i codziennie mogę je świętować bez tych wszystkich "ozdobników na siłę". Nie mogę już patrzeć na ten ogrom pluszowych serduszek, serc z czekolady i wielu innych mało przydatnych rzeczy.
Jutro idę na uczelnię, mam nadzieję, że nie będzie tragicznie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz