Wybudzona ze snu stukaniem kropel deszczu o szybę- otworzyłam powieki.
Docierał do mnie tylko głuchy, monotonny dźwięk deszczu. Pokój otaczała wszechogarniająca wszystko ciemność. Nawet zza zasłon nie widać było światła. Podeszłam do okna i odsłoniłam zasłony.
W pokoju wcale nie zrobiło się jaśniej.
Świat budził się do życia w ten deszczowy sposób. Świtało...
Za oknem malował się senny krajobraz, wszystko otaczała gęsta mgła.
Po szybach spływały krople.
Pod drzewem jabłoni dostrzegłam postacie wyłaniające się z oparów mgły.
Dwadzieścia małych dziewczynek stało w moim ogródku w płaszczach przeciwdeszczowych. Kapturki zakrywały ich twarze, które zwróciły się ku wilgotnej ziemi.
Gdzieś w oddali usłyszałam krakanie wron.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz