Byłam sama w domu i nagle przypomniałam sobie,że na strychu jest mój chomiczek (w rzeczywistości chomiczek nie żyje).Weszłam po drabinie na strych i pod stertą rupieci odnalazłam jego klatkę.
Klatka była pokryta bardzo grubą warstwą kurzu,zresztą jak wszystko...kołowrotek,miseczka. Nigdzie nie widziałam mojej Beżowki (tak nazywał się mój chomiczek). Zawołałam : Beżowka...
I pojawiła się. Wyszła z kurzu klatki...podeszła do szczebelków i wyciągnęła malutkie łapki. Spojrzała na mnie tak bardzo smutnymi oczyma..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz