20 stycznia 2010

01 marca 2007 Poczułam wiosnę...

Dziś 1 marca...nareszcie marzec...
Dziś, gdy wstałam to od razu zabrałam się za napisanie maila do Kocura, ...napisałam, że gdy wyjrzałam dziś przez okno to zobaczyłam wiosnę...
W sumie nie wiem gdzie ja ją zobaczyłam...chyba w błocie na mojej ulicy
Na uczelni było okropnie, bo nie lubię takich zajęć jak metody terapii, na których są w kółko te same ćwiczenia już przez 3 semestry...i które mają NA SIŁĘ zintegrować grupę...aż mi niedobrze jak o tym myślę...Bo nasza grupa dzieli się na warstwy, co bardzo wyraźnie widać, zwłaszcza wyróżniającą się ELITĘ...
No ale ja nie mam zamiaru się tym przejmować i jeszcze na blogu się o tym rozpisywać.
No i rzeczywiście dziś w powietrzu poczułam wiosnę...Cudowne to było uczucie...
i w końcu zaświeciło słońce...mmm
Wczoraj jadłam truskawki i naszły mnie wspomnienia wakacji, gdy jadłam je garściami...robiłam z nich pyszny mus...
Poszłam po Kocura- do pracy. Byłam dziś jakoś tak radośnie nastawiona i wyszykowana do ...
Dzień jednak skończył się bardzo nieprzyjemnie. Nie będę o tym pisać, bo to bardzo przykra sytuacja.

“I w nieszczęściu zachowaj spokój umysłu”
(Horacy)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz