Wczoraj miałam wolny dzień od studiów, bo zorganizowano wycieczkę do zakładu poprawczego. Nie chciałam na nią jechać i zamiast do poprawczaka pojechałam z Niką i Alą do Warszawy za darmo
Zrobiłyśmy zakupy tanim kosztem na stadionie.
Wietnamczycy byli nachalni, łapali mnie za ręce i krzyczeli "Halo!!!" zmuszając do kupna 1000 mało potrzebnych rzeczy.
Spotkałyśmy się też z Gulą (szaloną koleżanką policjantką) na kawie...
Myślałam, że jak wrócę to się jeszcze zobaczę z Kocurem, ale korki przy wyjeździe z Wawy były ogromne i dotarłam do domu na 20.
Byłam zmęczona i śpiąca.
***
Dzisiaj...
Pogoda wprawia mnie w nastrój senności i melancholii... Padał deszcz...
Spotkałam się z Kocurem.
Na swoje łóżko wysypał mnóstwo czekoladowych, rosyjskich cukierków...
Leżeliśmy sobie w tych cukierkach i było wspaniale.
Wolę leżeć obsypana cukierkami niż płatkami róż
Były też chwile grozy...
Było ciemno i wracaliśmy już do mnie... Na końcu ulicy zobaczyliśmy myśliwskiego psa. Patrzył na nas groźnie...
Nie mogliśmy się zawrócić, bo byłoby jeszcze gorzej, więc szliśmy przed siebie. Gdyby to było jeszcze rok temu to wcale bym się nie przejęła.
Teraz psów boję się panicznie. A to przez to, że wielki wilczur dopadł mnie w wąskiej uliczce i zamiast za nogę złapał mnie za torebkę i przez to, że w te wakacje psy zaatakowały Kocura gdy wracał wieczorem do domu. On nie miał takiego szczęścia jak ja, bo został ugryziony w nogę. Teraz oboje boimy się psów bardzo. I dzisiaj ten pies nie był do nas pozytywnie nastawiony...podbiegł do nas, warczał, szczerzył kły, chciał złapać mnie za nogę, ale Kocur mnie bronił. Miałam blisko do domu i jakoś się udało uniknąć pogryzienia, a raczej rozszarpania, bo pies był rozwścieczony.
Mój ojciec poszedł do właściciela tej bestii i mu nagadał.
Okazało się, że pies wyskoczył zza ogrodzenia i że właściciel cały czas myślał, że pies jest zamknięty. Myślę, że tę sprawę trzeba będzie zgłosić do straży miejskiej, bo przez to potworne zwierzę mogliśmy teraz z Kocurem leżeć w szpitalu...nie przesadzam...
Serce bije mi nawet jeszcze teraz ze strachu.
“ Pragnąłem przestać widzieć i słyszeć, ale strach nie pozwolił mi na to ”
(J.Carroll "Na pastwę aniołów")
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz