20 stycznia 2010

Wczoraj z Kocurem chcieliśmy pójść po zajęciach do supermarketu.Ja jak zwykle najmądrzejsza zaproponowałam skrót...
I jak zwykle nie skończyło się to najlepiej...
Skrót wcale nie okazał się skrótem a szczerym polem pełnym brzóz...
Staliśmy na środku tego pola w całkowitych ciemnościach,słuchając warczenia psów i rozmów dochodzących zza drzew...
Czemu zawsze tak jest,że gdy chcę coś udowodnić na siłę to okazuję się,że nie mam racji...
No cóż kobieta nie ma umiejętności orientacyjnych tym bardziej w nocy
Pośmialiśmy się a do domu wróciłam dosyć późno

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz