Jak miło jest odpocząć sobie w sobotę u boku Kocura
Nareszcie nie myślę o nauce i o niczym przykrym.
Dzień zaczął się tak,że ledwie zwlokłam się z łóżka rano (zresztą jak co dzień) a potem guzdrałam się i szykowałam.
Pogoda była cudowna,taka typowa złota,ciepła jesień...
Gdy szłam przez park przydarzyło mi się coś dziwnego...
Jakiś facet siedział sobie na ławce,a obok niego siedział czarny pies...niby nic specjalnego,ale facet dziwnie się zachował...zaczął krzyczeć do psa :
SZCZEKAJ NA NIĄ !!!
Po czym pies rzucił się na mnie,ujadał,warczał,wyszczerzał kły a ja uciekałam przez ten piękny usypany złotymi liśćmi park;)
Gdy pies zaczął już prawie łapać mnie za nogawki,facet z daleka krzyczał :
JUŻ STARCZY !!!
Coś podobnego! Uciekłam stamtąd jak najszybciej.
A potem to już z Kocurem się spotkałam i poszliśmy po buty dla Niego.
A u niego też było miło...jedliśmy ciasteczka toffi,oglądaliśmy stary przedwojenny,polski film i robiliśmy duużo wyuzdanych rzeczy...mrrr
"Jesteś moim Aniołem mimo wszystko..."-powiedział cicho...
~Dobrowolna zależność jest najpiękniejszym stanem,
a czy byłby on możliwy bez miłości~
(J.W.Goethe)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz