6 lipca 2010

Najpiękniejszy dzień mojego życia

Lato w pełni, gorące, słoneczne...
Poszliśmy na działkę.
Zrywaliśmy z drzew słodkie borówki.
Śmiałeś się ze mnie, bo miałam czarne usta i zęby...
Kochaliśmy się, a później leżeliśmy przed domkiem na trawie i patrzyliśmy na niebo.
Tego dnia niebo było bardzo błękitne, a małe, puchate obłoczki płynęły po nim leniwie...
Samolot przeszył błękit nieba, zostawiając za sobą smugę.
Czułam gorące słońce  na swojej skórze i słodki smak borówek w ustach.
W pobliżu latały pszczoły.
Leżałeś przy mnie na wyciągnięcie ręki, spoglądałam  na niebo i na Ciebie.
Tego dnia pomyślałam - Dziś jest najpiękniejszy dzień mojego życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz