Ze świeczką u boku jakoś cieplej
taka moja namiastka ciepła, bo we mnie panuje niemiły chłód.
Niedługo minie rok od śmierci mamy, to niemożliwe, że tak szybko mija ten czas, a ja nadal czuję jakby to wydarzyło się dziś, ani trochę mi nie lepiej, a każdy mi mówił, że będzie dobrze.
Ojciec pogrąża się w alkoholiźmie, a ja nie miałam nawet warunków by w wakacje napisać pracę magisterską.
Jego wrzaski na babkę mnie zniechęcały, przytłaczały.
Potrzebowałam skupienia, spokoju, poskładania myśli do kupy.
Między innymi dlatego nie napisałam tej pracy, nie obronię się we wrześniu, mam milion spraw do załatwienia na uczelni.
Nie mam pracy, perspektywy na nią są tragiczne, a kurs wizażu o którym marzyłam przeleciał mi koło nosa.
Żyję marzeniami, wspomnieniami, zachwycam się pięknem drgającego płomienia świecy...
W noce takie jak ta chciałabym pójść spać i się nie obudzić.

chcieć się nie obudzić .. aż za dobrze to znam
OdpowiedzUsuńTa chęć choć silna nie jest tak łatwa do spełnienia :(
OdpowiedzUsuń