Ostatnio każdej nocy wylewam z siebie morza łez
Nie sądziłam, że jest ich we mnie aż tyle
Opłakuję wszystko czego kiedyś nie udało mi się opłakać
Zimno i mróz tamtego dnia kiedy pochowali mamę oraz relanium osuszyło łzy, stłumiło smutek
teraz nie przytłumumiona lekami - płaczę
stojąc twarzą w twarz ze swoim zagubieniem
samotnością
skostniałe dłonie ogrzewam nad płomieniami świec
drżę
Opłakuję też to, że tak naprawdę nikt mnie nie kocha
nie tak jakbym tego chciała

Wczoraj o 3 nad ranem ryczałam jak małe dziecko klęcząc na środku korytarza w pustym domu, z każdą chwilą coraz głośniej, jakby to mogło sprawić że ktoś w tych pustych ścianach to w końcu usłyszy i zareaguje.
OdpowiedzUsuńJestem w udawanym związku, w którym żadne z nas chyba nie kocha i z innym udaję, że kocham, bo już chyba nawet tego nie potrafię.
Kiedyś napisałaś o nieobudzeniu się rano, to straszne jak bardzo pozytywnie może to brzmieć...
Łączy Nas podobny ból i uczucia...
OdpowiedzUsuńNie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić, gdzie znaleźć ukojenie.
Na próżno szukam go tam gdzie nie powinnam.
może taniec, w tobie, uwolni najlepsze co zakryte wewnątrz ciebie,
OdpowiedzUsuńzatańcz. dla siebie.
kafka
Tańczę Kafko we śnie i jestem taka szczęśliwa...
OdpowiedzUsuń