Mama leżała w szpitalnej sali
Był późny wieczór i niedawno karmiłam ją kolacją...zjadła tak mało, prawie nic...
Szybko zasnęła, a ja wyszłam na korytarz
był taki pusty
i taki zielony
Stanęłam przy oknie, uchyliłam je
przywitało mnie jesienno-zimowe powietrze
na dworze był zupełny mrok
a ja podziwiałam rzędy światełek, latarnie gdzieś w oddali
światła jadących samochodów, oświetlone okna mieszkań
Zdałam sobie sprawę, że ja jestem tu
'tutaj'
w tym miejscu, w którym czeka się na śmierć
a 'oni' niczym te miliony światełek błyskających gdzieś w mroku, 'oni' są tam...
cieszą się, żyją, pędzą gdzieś
życie toczy się dalej
Dla mnie w tamtym momencie życie zamknęło się w ramach szpitala
zobaczyłam prawdziwe wartości
to co jest prawdziwie ważne było właśnie tam
wtedy
Głaskałam dłoń mojej mamy
była taka ciepła
myślałam 'mamo tak bardzo Cię kocham'
mama ciągle spała
Byłam ciekawa czy czuje moją obecność
Oparłam głowę o poręcz łóżka
zamknęłam oczy
chciałam zasnąć razem z nią
nie potrafiłam

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz