Powietrze znów pachnie jesienią.
Za oknem witają mnie zgniłe i pomarańczowe barwy, a słońce jest tak bardzo złote.
Lato umiera i mi smutno, bo nienawidzę końców.
Coś odchodzi, kończy się, nie wraca albo wraca i jest inne niż było.
Niech trwa to co jest.
Nie ma stanu permanentnego trwania, jedynym pewnikiem jest 'nie trwanie', końce i początki.
Jakaś taka niepewność rodzi się we mnie z początkiem jesieni.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz