Zbudziłam się rano z przeraźliwym bólem w okolicach obojczyków.
Zdjęłam koszulkę i zobaczyłam krwiste rany.
Zaczęłam desperacko ścierać ze skóry sączącą się krew.
Bandażami i plastrami zrobiłam na obojczykach opatrunki.
Założyłam ładną, jedwabną bluzkę i wyszłam z domu.
Czułam, że bandaże przesiąkają krwią.
Szybko znalazłam publiczną toaletę, zerwałam bandaże, zerwałam bluzkę i stanęłam półnaga w tym obskurnym, publicznym kiblu...
Rany na obojczykach powiększały się, zauważyłam, że przestały krwawić, gdy zerwałam bandaże i odkryłam je.
Z ran wystawały pióra oblepione zakrzepniętą już krwią...
Rosły mi skrzydła, ale nie z tej strony co trzeba.
Gdzie poniosą mnie takie skrzydła ? Jak wzbiję się w górę kiedy nie będę widziała dokąd lecę ?
Wszystko wydało mi się iluzją.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz