Wokół mnie młode, ledwie po 20-tce matki...
Każda przyciska maleństwo do piersi, patrzy z troską i miłością na ten dar życia...
Wokół mnie młode, szczęśliwe i nieszczęśliwe małżeństwa, ale ważne, że coś ich ze sobą wiąże, choćby świstek papieru...
Nigdy nie chciałam dziecka, małżeństwa, nigdy o tym nie marzyłam..., a przecież to priorytet każdej kobiety.
Od zawsze liczyło się tylko by być szczęśliwą, by sprawiać by życie innych było wypełnione szczęściem.
Żyję z dnia na dzień, hedonistycznie chwytam momenty i chwile, ogarniam świat zmysłami...
Na to co będzie nie patrzę, nie myślę o tym, nie chcę.
Będzie to co sprawię żeby było lub to co zgotuje mi los i na co nie będę miała wpływu.
W moim życiu nie ma miejsca na dziecko, na męża. Ledwie ja się w nim mieszczę.
Wszyscy mi mówią "dorośnij, najwyższa pora"...
dla mnie każda pora jest dobra, by być jeszcze bardziej dzieckiem...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz