Mam takie wspomnienie z wczesnego dzieciństwa...
bolesne wspomnienie...
któro powraca do mnie czasami we snach...
~~~
Jest gorące popołudnie...
mam jakieś 8 lat
Z dworu usłyszałam donośne krzyki ojca i skomlenie mojego małego szczeniaczka Pikusia...
Wybiegam na zewnątrz, na schody i widzę jak pijany ojciec okłada mojego pieska kijem...za to, że sika w domu.
Nie widziałam ojca a bestię o czerwonej, nieludzkiej, przepitej mordzie.
Pikuś skomlał i piszczał, kulił się i moczył...
Płakałam i krzyczałam najgłośniej jak mogłam...
Zrobiłam to co wydawało mi się wtedy najrozsądniejsze - własnym ciałem osłoniłam mojego pieska...
Bolesne ciosy spadały na moje plecy, raz za razem...
rodząc w moim sercu nienawiść, która nie znikła do dzisiejszego dnia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz