27 sierpnia 2010

Znalazłam

Chodziłam po deszczu w czarnych kapturze naciągniętym na twarz i wyglądałam jak straceniec...
W bibliotece nie potrafiłam odnaleźć niczego co by mnie interesowało, skomputeryzowany katalog biblioteki stanowi dla mnie nie lada wyzwanie.
Znalazłam tylko przemokniętego rudego kota ukrytego w zaroślach, patrzącego na mnie pomarańczowymi oczyma...
Dym z komina znalazłam, krople rosy spadające powoli z drewnianego płota, mgłę snującą się powoli po łące, smutnego psa siedzącego w kałuży...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz