Trzymałam mamę za rękę, tak bezpiecznie się czułam, tak jak kiedyś.
Szłyśmy nocą, na niebie gwiazdy iskrzyły zalotnie.
I ta cisza charakterystyczna dla nocy gdzieś za miastem...
zmącona jedynie szumem gdzieś z oddali.
Miasto było puste, byłyśmy same, my i gwiazdy.
Weszłyśmy do sklepu znajdującego się w piwnicy.
Sklep był luksusowym butikiem z ubraniami, w którym paliło się mnóstwo lap.
Wewnątrz tłoczyli się ludzie.
Wyglądałyśmy z mamą zwyczajnie, biednie i nie pasowałyśmy do tego miejsca.
Mama uparła się by kupić Nice sweter.
Wybrała zimowy i ciepły w norweskie biało-czarne wzory w rozmiarze S.
Jednak sweter był wielki, przepastny, wisiał prawie do ziemi.
Mama zmartwiła się, że dla Niki będzie zdecydowanie za duży, bo ona jest tak bardzo chuda.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz