Zdarzają się te noce, pełne duszności mimo zziębniętych stóp i dłoni, pełne niepokoju.Budzę się z trudem oddychając, każdy oddech jest coraz cięższy od poprzedniego, łykam powietrze jak ryba wyrzucona na brzeg.
Czarny pokój
nawet cienie ze ścian zniknęły
czuję ucisk na klatce piersiowej jakby niewidzialna mara wgniatała mnie w łóżko
w głowie gonitwa miliarda myśli i obrazów
Kiedy w końcu wymęczona zapadam w sen...
przychodzisz do mnie mamo
pojawiasz się nie wiadomo skąd i jesteś przy mnie, a ja Cię czuję tak bardzo realnie
obejmujesz mnie, a ja wtulam się w Ciebie
Twoje dłonie czuję na plecach
odciskają na mnie swój senny ślad

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz