31 grudnia 2013

Nowe

Z niedowierzaniem patrzę na ludzi, którzy uczynili z tego dnia święto
w galopie, w złocie i brokacie, w tandecie, fajerwerkach, żarciu, niewylewaniu za kołnierz
w dłoni, która zawędruje za daleko, w nieświeżym oddechu, w tańcach, kuksańcach, serpentynach
...
po cichu, w odosobnieniu, w zamyśleniu, wpatrzona w płomień
w gorącu wylewającym się na podniebienie
dłoń wystawiam przed siebie
i przepuszczam
drobiny
czasu
...
patrzę w niebo
nie na deszcz ogni
w gwiazdy patrzę
a raczej w światło jakie z nich pozostało
i czuję ten upływ czasu
przenika przeze mnie
niewidzialnie, niewyczuwalnie
przenika
dokonuje zmiany, których umysł ludzki nie może ogarnąć
i których nie powinien świętować
...
coraz bliżej nam do bycia drobiną czasu wędrującą wysoko w nieznane


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz