11 lipca 2011

W spokoju rozpływając się...

Mieszkaliśmy razem ostatnio
ja, mój Mężczyzna i kot
Ku mojemu zdziwieniu mieszkało nam się tak dobrze
bez sprzeczek i radośnie
Czułam błogi spokój
Radość wypełniała mnie przy wspólnym gotowaniu, sprzątaniu, karmieniu kota.
Poranki obok Niego były takie miłe, kiedy nie czułam się taka samotna...
i kiedy rżnął mnie na dzień dobry
a za drzwiami miauczenie przypominało o swojej słodkiej obecności
Czas płynął szybko i wolno
na przemian
Wspólna burza, pioruny i sluchanie deszczu
Lampka migająca na kolorowo
mucha nie dająca nam spokoju
promienie słońca wdzierające się zza zasłon do pokoju o świcie
i przejmująco smutne krakanie wrony
tak spokojnie
jak nigdy dotąd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz