Gorące popołudnie, wieczór się zbliża...
Palimy ognisko.
Ogień wznosi się wysoko.
Siadam w trawie, w tej przesadnie zielonej.
Piwa chłodzą się w wodzie ze studni.
Na kij wbijam kiełbasę i zanurzam ją w płomieniach.
Czas płynie wolno.
Mrówka wędruje po mojej łydce...
Ślimak przysiadł przy mnie...
zauważam, że drugi piecze się w ogniu.
Świerszcze cykają bardzo głośno.
Śpiewają ptaki.
Dym mnie otula
i gorąco ogniska.
Kładę się w trawie
patrzę na niebo
drobinki popiołu wirują wysoko i opadają na mnie
zachodzi słońce
Patrzę w płomienie
Myślę, że mogłabym w nie patrzeć całą wieczność

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz