Poranek
ciemny i dosyć mroczny
wilgotny i mglisty
droga kończąca się bez końca
a na 'bezkońcu' gęsta biel mgły
Samochód mknie coraz szybciej
Lasy
poskręcane martwe drzewa
choinki pnące się w górę
Pnie drzew otulone puchem mglistym
Reflektory samochodów mnie oślepiają
Za czernią drzew - rzędy światełek
migoczą
niczym gwiazdy
latarnie
Przymykam powieki
Po policzku płynie pierwsza łza
w głośnikach rozbrzmiewa
'Gdzieś na dnie
To tu gdzie jestem nie ma słońca
Gdzieś tam też
Mieszkają chwile te najlepsze
Gdzieś tam też
Rosną kwiaty najpiękniejsze
Wiem ja też
Nie zawsze będę mówił szeptem'

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz