6 grudnia 2010

Sen : Spotkanie na moście

Deszczowy dzień...
Szary, bury i bardzo mocno ponury.
Deszcz pada wolno i miarowo, potęgując senny klimat.
Jedziemy z N. samochodem.
Zatrzymujemy się gdzieś przy chodniku, wysiadamy i wkraczamy w strefę deszczu, którego krople czujemy już na twarzach.
Otacza nas pustka, jesteśmy na ulicy jedynymi osobami.
Idziemy na most, bo umówiłyśmy się tam z kimś.
Jak się okazało na moście czekał na nas kolega, który zginął tragicznie dosyć niedawno.
Podeszłyśmy do niego, a on spojrzał na mnie swoimi smutnymi, bardzo niebieskimi oczami
...nie powiedział nic.
W ręku trzymałam różowy,nadmuchiwany ponton, którym miałam gdzieś popłynąć.
Bałam się jedynie tego deszczu, tej szarości i zimnej toni rzeki...
Różowość pontonu nie pasowała do tego wszystkiego, coś się nie zgadzało...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz