Zostałam w domu z mamą, która od rana leżała w łóżku.
Wstała tylko na śniadanie.
Od rana dawałam jej picie, zmierzyłam ciśnienie, zrobiłam kawę, dałam słodkie ciasteczko i jogurt.
Mama jadła i piła, prawie nic nie mówiła, tylko patrzyła na mnie, zdawała się być nieobecna.
Okno było przysłonięte zasłonami żeby mamie lepiej się spało.
Co jakiś czas zaglądałam do mamy i sprawdzałam czy śpi.
Spała i chrapała głośno, a potem nie spała i patrzyła szeroko otwartymi oczami w sufit.
Wstała z łóżka i nie mogła utrzymać się na nogach, które zaczęły drżeć.
Usłyszałam odgłos lejącej się wody i w półmroku zobaczyłam, że mama sika na dywan.
Zaprowadziłam ją do łazienki, zmieniłam jej majtki, założyłam pieluchę.
Mama była świadoma, ale odległa, bodźce z zewnątrz docierały do niej jakby z dużym opóźnieniem, jej ruchy i reakcje zwalniały się.
Kilka razy w ciągu dnia musiałam zmieniać jej pieluchę.
Ugotowałam makaron do zupy i usmażyłam nam pierogów na obiad, zrobiłam gorącej, czarnej herbaty.
Włączyłam tv i jadłyśmy razem.
Mama jadła bardzo powoli, dokładnie przeżuwała każdy gryz. Jadłyśmy te pierogi prawie 2 godziny.
Cieszyłam się wtedy z tego wspólnego czasu spędzonego z mamą, z tego, że jadłyśmy razem , oglądając telewizję.
- Mamo chcesz zjeść coś jeszcze ? Przyniosę Ci coś z lodówki jak chcesz - zapytałam.
- A Ty chcesz coś Kasiu ? Weź sobie, weź sobie co tylko chcesz, nie żałuj sobie tak jak ja zawsze sobie żałowałam. - mama powiedziała i uśmiechnęła się do mnie. Zastanawiam się teraz nad tymi słowami.
Wyobrażałam sobie jak to by było, gdyby mama nie siedziała tu teraz ze mną, gdybym nie czuła jej obecności.
Straszne wydały się te moje myśli, przyglądałam się z uwagą jak mama powoli pochłania każdy kęs, jak pije herbatę i z trudnością utrzymuje kubek w swojej bardzo chudej dłoni.
Sama nie wiem komu, ale w duchu dziękowałam za to, że mama jest jeszcze ze mną i że mogę czerpać przyjemność z tak prostych faktów jak bycie razem, jak wspólne jedzenie, opiekowanie się nią.
Usłyszałam, że na podwórko wjeżdża samochód...
- Mamo, Nika z tatem przyjechali już z Lublina.
- Tak ? - zapytała mama z radością w głosie
- Chodź mamo, wyjrzymy przez okno.
Podprowadziłam mamę do okna, odsłoniłam firankę. Na dworze było już bardzo ciemno, latarnia oświetlała podwórko. Z samochodu wysiadła Nika i ojciec.
- Mamo, widzisz ? - zapytałam
Nika i ojciec zbliżali się do domu.
Mama szeroko uśmiechnęła się i machała im, a oni jej.
To ostatni moment, w którym byliśmy szczęśliwi.
Tego wieczoru Nika leżała z mamą w łóżku, oglądając 'majkę'. Teraz żałuję, że nie oglądałam z nimi, bo poszłam na strych rozwieszać pranie.
Tego wieczoru mama rozlała cały jogurt o smaku owoców leśnych na koszulę nocną.
Tej nocy ojciec zawołał nas do pokoju, mówiąc że z mamą jest źle.
Rzeczywiście było źle, mama siedziała na brzegu łóżka ze zwieszonymi nogami, kiwała się w przód i w tył, jej twarz była ściągnięta w jakimś dziwnym grymasie bólu, oczy były na wpół przymknięte i załzawione, usta zaślinione...Nie odzywała się, tylko trwała w takim stanie, z którego nie dało jej się wyrwać.
Dopiero siłą położyliśmy ją do łóżka, momentalnie usnęła.
Bałam się bardzo o mamę, nie wiedziałam co się z nią dzieje, ani dlaczego tak się dzieje.
Do niedawna nasza mama była przecież wesoła, żwawa, uśmiechnięta, pełna życia, nie przejmowała się chorobą i bólami, chciała gotować i sprzątać w miarę swoich sił, nie chciała się poddawać.
Kilka dni zmieniło ją nie do poznania, nie rozumiałam jak to możliwe i kiedy nastąpił ten dziwny, nieoczekiwany moment przemiany.
Spałam mocno, ale nad ranem Nika powiedziała mi, że mama w środku nocy łapała za klamkę i chciała wejść do naszego pokoju. Chciała też położyć się w łóżku obok ojca.
Teraz myślę, że czuła, że to ostatnia jej noc w tym domu, w którym spędziła praktycznie całe swoje życie.
Następny dzień był przełomem, który kazał nam podjąć bardzo bolesną dla wszystkich decyzję.
c.d.n.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz