Nie mogę znieść bezsenności.
Prawdziwie zasypiam tylko w swoim łóżku, okryta prawie po szyję, ułożona wygodnie. Zawsze przed zaśnięciem piję wodę mineralną, poprawiam poduszkę i bez tego raczej nie zasnę...
Kiedy zdarza mi się spać poza domem, to tak naprawdę nie zdarza mi się zasnąć.
Ciemność wydaje się być straszna, a noc dłuży się w nieskończoność.
Wyostrzają się moje zmysły, zaczynam słyszeć każdy szmer, stuknięcie i wszystko mi nagle zaczyna przeszkadzać, drażnić. W żadnej pozycji nie jest mi wygodnie. Ratunkiem są dla mnie silne tabletki nasenne.
Dwie ostatnie noce, które spędziłam w Lublinie mogę zaliczyć do tych bezsennych, bo mimo iż po jakimś czasie tabletki zaczynają działać, to snem tego stanu nie można nazwać.
Poranki po tabletkach są najgorsze, bo z trudem otwieram powieki, z trudem utrzymuję równowagę, raczej zataczam się i bardzo długo dochodzę do siebie, o ile w ogóle dochodzę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz