15 listopada 2014

Chciałabym, że było tak wesoło
jak powierzchownie wydaje się, że jest
ale tak bardzo nie jest
Do cholery nie jest
nic nie jest tak jak być powinno
Jak mam znaleźć siłę i w czym, kiedy ciągle jest mi zabierana
wyrywana z rąk
Wszystkie drobne radości, te pocieszne błahostki
są przykrywką
pod tym wszystkim
zgnilizna
pustka
bezradność
nieuleczalny smutek
którym dławię się ciągle, raz po raz, który ciągnie się za mną
jak cień
gdziekolwiek bym nie poszła
trawi mnie wewnętrzne nieszczęście
jak rak.




1 komentarz:

  1. kiedy jest mi bardzo źle, przychodzę tu do Ciebie i wtedy jest mi dobrze, a tymmym własnym poczuciu bezsilności, rozpaczy i zgnilizny duszy. Nie pociesza mnie Twoj rozpadniety świat, nie pociesza mnie, że mogę się śmiało identyfikować praktycznie ze wszystkim, co piszesz, nie pociesza mnie nie. Ale jest mi raźniej, pokrzepiam się słowami Twoimi, które ubierają w formę perfekcyjnie moje własne uczucia, których sama nazwac nie potrafię.
    Tak jak na górze, wcale nie jest na dole, tam, w najdziwniejszych, najważniejszych zakamarkach duszy.
    Długo mnie tu nie bylo.
    Ale jestem cały czas...
    B'u

    OdpowiedzUsuń