24 stycznia 2012

Śnią mi się bezustannie straszne sny, o tym, że wypada mi ząb i leje się krew, o tym, że schody mi się walą pod nogami. W tych snach widzę swoją mamę, pada deszcz, leżę w łóżku i ogarnia mnie ciemność, bezsilność.
Piję japońskie, śliwkowe wino, jem napoleonkę i czytam 'zatrute ciasteczko', ale i tak opanowują mnie mroczne myśli i przeświadczenia o tym co będzie.

2 komentarze:

  1. Im bardziej jesteś dalej,
    ja
    chcę być bliżej.
    A nadal jestem nigdzie.
    Lub jeszcze dalej.
    I wtedy zamiast jestem
    wolałabym
    nie ma mnie
    wcale.

    Ale jest co jest
    i będzie co ma być.


    To tak przykro proste. K.C :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Spokojniejszych snów,
    sen powinien być azylem,
    kiedy rzeczywistość
    NIE TAKA.

    OdpowiedzUsuń