13 sierpnia 2013

Spadające gwiazdy

Tej nocy miały spadać gwiazdy
czy tam na górze, zagłębiony w tą aksamitną czerń siedzi pewien stary człowiek, który z pojemnego płóciennego worka wysypuje niespodzianki?
tym razem szybszym ruchem je wysypał żeby ludzie wyglądali przez okna
żeby stali w ciemności z oczami wbitymi w niebo
żeby czekali
i przez choćby ułamek sekundy poczuli się częścią wszechświata
A ja lubię patrzeć w gwiazdy nawet kiedy nie spadają
wtedy kiedy nieruchomo wiszą zastygnięte i połyskują, migają do mnie nieśmiało
i lubię na nie patrzeć, wąchając chłodne, nocne powietrze
gdy moja skóra znika w mroku
Nie wiem czy to ta rzekoma klątwa, którą jestem obarczona i przez którą nic mi się nie udaje spowodowała, że wczoraj gwiazdy dla mnie nie spadały, a niebo było pochmurne.
Jedynie z mroku wyłonił się kot...
siwy, puchaty, z nadgryzionym uchem
podszedł do mnie miaucząc, pojękując i wydając z siebie inne przedziwne odgłosy
a jego oczy...
były dużo lepsze niż spadające gwiazdy.
Dziką zielenią błyszczały tej nocy.


1 komentarz: