Deszcz głośno i rytmicznie uderza o szyby
jakby domagał się bym wpuściła go do środka
piwonie mojej mamy, które rok w rok nie kwitły
zakwitły
stoją w wazonie w moim pokoju
muskam nosem delikatne płatki
i odlatuję myślą,
tam gdzie teraz nie pada deszcz

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz